Zwięzła historia dyscypliny

  • 10 lutego 2015

Protoplastami lacrosse’a byli Indianie. Traktowali go jako remedium na waśnie międzyplemienne skąd wniosek, że sport ten mógł uratować wiele istnień. Być może jest to stwierdzenie lekko na wyrost, bo na początku grano ludzkim pęcherzem – tak przynajmniej podają niektóre źródła – lub piłką ze skóry jelenia. Irokezi i im ówcześni do najłagodniejszych osobników nie należeli, dlatego fakt, że w meczu uczestniczyło nie dwudziestu, lecz tysiące napompowanych adrenaliną facetów, daje pożywkę dla wyobraźni, co takiego mogło się dziać w polu gry…

Lacrosse był więc substytutem nie tylko krwawych sporów, ale także miał wymiar religijny. Tej specyficznej formy duchowości nie poczuli jednak jezuici, którzy kolonizując Amerykę Północną w XVII wieku otwarcie walczyli nie tylko z pogańskimi wierzeniami, ale i kulturą dzikich. Gra była jednak na tyle obecna w codzienności plemion indiańskich, że także kolonizatorzy ulegli jej wpływowi. Zacięcie antropologiczne u misjonarza Jeana de Brebeufa pozwoliło mu udokumentować rdzenny sport Ameryki. Niestety święty mąż skończył marnie. Irokezi zamordowali go, ale pozostając pod wrażeniem wytrzymałości męczennika, zjedli jego serce jako wyraz szacunku dla odwagi kapłana. Wiadomo, że zakazany owoc jest najlepszy. Potępiony przez jezuitów lacrosse zadomowił się w Kanadzie, a w XIX wieku powstał pierwszy oficjalny klub w Montrealu. Sto lat później przyjął się w amerykańskich szkołach i na uniwersytetach, wcześniej trafił na stary kontynent jako ciekawostka. Obecnie najbardziej wybiegani i najskuteczniejsi w Europie są Niemcy, Czesi i Wielka Brytania. Ze względu na szybki rozwój dyscypliny oraz wiele wysiłku wkładanego w promocję i trening zawodnicy z Polski są coraz bardziej doceniani na arenie międzynarodowej.

Jak się gra w lacrosse?

Przede wszystkim potrzebujesz miejsca. Zielona murawa wielkości 100×50 metrów to idealne warunki. Strzały oddajesz do bramki o wymiarach 1,8×1,8 metra. Cel jest więc dość duży, by trafił nawet początkujący. Stopień trudności rośnie oczywiście wprost proporcjonalnie do wymiarów i skilla bramkarza. Gdy już podbiegniesz wystarczająco blisko, by zaatakować bramkę, strzał oddajesz shaftem – czyli specjalną rakietą. Niewielkich rozmiarów piłka spoczywa spokojnie w meshu (siatce na końcu shafta), by za chwilę wystrzelić w kierunku bramki z prędkością około 150km/h, o ile masz trochę pary i umiejętności. Oddanie strzału nie jest jednak takie proste. Przeciwnik nie śpi i też jest wyposażony w kij. Nieraz się zdarzy, że dostaniesz nim po łapach. Dlatego nosisz ochraniacze pokrywające praktycznie całe ciało. Standardem jest kask, ochraniacz klatki piersiowej i barków, stawów łokciowych oraz rękawice z karwaszami. Jeśli cenisz swoją męskość to także suspensor pod spodenkami. Nie dziw się. Lacrosse to sport kontaktowy. Bezpieczne są tylko twoje plecy, chronione przez oficjalne zasady i kolegów z drużyny.

Skoro już z grubsza wiesz, jak się ubrać, żeby nie polec na polu chwały, warto dowiedzieć się czegoś o technice. Atakując dysponujesz krótszym shaftem o długości około jednego metra. Długość kija rośnie wraz z bliskością bramki względem twojej pozycji na boisku. Obrońcy używają rakiet o długości maksymalnej nawet 1.80m. Bramkarze posługują się shortem – metrowym kijem z szeroką główką. Na boisku możesz być jednym z trzech pomocników, atakujących lub broniących. Możesz też osłaniać bramkę własną piersią jako bramkarz.

(fragment tekstu z bloga thatslife.pl – kliknij po więcej)